1. Maniacka Dziesiątka – Poznań

Pierwszy start 2014 roku! Zapierdalacze na Maniackiej Dziesiątce w Poznaniu.  

Stało się! Pierwszy start już za nami. Zapierdalacze w składzie Andrew, Franek, Flaku i Kwadrat stawili się w Poznaniu na pierwszy bieg w sezonie 2014. Pawie 4 godzinna trasa autem na bieg to pikuś tak samo jak bolące gardło Kwadrata, boląca noga Andrew, Flaku tuż po lekkim przeziębieniu czy Franek, którego nogi przed startem bolały jakby właśnie skończył maraton. Chyba najbardziej baliśmy się o pogodę a dokładniej o mocne porywy wiatru, który tego dnia naprawdę potrafił mocno wiać. Szczerze to wiało tak (od czasu do czasu też padało), że naszą bazę rozbiliśmy w szalecie;). Grzejniki grzały, wiatr nie wiał, nie padało … idealne warunki czego nie można powiedzieć o warunkach na zewnątrz. Na zdjęciu w tle Poznańska Malta, która przypominała wzburzone morze – włosy Andrew wskazywały 9 w skali Beauforta 😉

zapierdalacze

Jak poszedł sam bieg? Po okrzyku bojowym na starcie biegliśmy początkowo razem. Zmęczone nogi Franka dały mu o sobie znać i nie walczył o życiówkę. Pozostała trójka owszem. Szybkości zabrakło po pewnym czasie Flakowi a na 1,2 km do mety odpadł też Kwadrat. Jako pierwszy na mecie zameldował się Andrew z rewelacyjnym czasem 39 min i 45 sek – szacun! Drugi był Kwadrat z czasem 40 min i 4 sek i tutaj pojawiają się pewne sprzeczności … Kwadrat biegł według wskazań średniego tempa z GPS i myślał, że ma mały zapas na złamanie 40 min a tu dupa zbita! Na końcu zabrakło sił na przyśpieszenie. Franek gratulował mimo wszystko rekordu życiowego a Andrew twierdzi, że mówiąc delikatnie „zepsuł” to jak Bóg żółwia. Obydwoje mają rację. Za Kwadratem na mecie pojawił się Flaku, któremu tyci tyci brakło do życiówki bo zaledwie 14 sek. Franek uzyskał czas 46 min 46 sek. Niech Was nie zwiedzie ten czas! Niedyspozycja każdemu się zdarza i jeszcze nie jeden raz będziemy oglądać jego plecy.

Mimo kilku obaw i niesprzyjających warunków imprezę można zaliczyć do udanych. Padły dwa rekordy życiowe a wieczorem padło kilka kufli Guinnessa. Za tydzień trzeba będzie wypić kolejny kufel tego trunku bo Zapierdalacze jadą na sprawdzian na Półmaraton Ślężański – już w szerszym gronie. Do następnej relacji!

  Tekst: Kwadrat

Komentowanie jest wyłączone