8. Romanka nocne bieganie

Nocne bieganie 18.06

Kolejne nocne bieganie tym razem w 3 osobowej brygadzie: Andrzej, Tymek i debiutant nocnego trenowania Franek.

W samochodzie zmierzającym do Węgierskiej Górki z dwóch wariantów wybieramy nie ten liniowy Węgierska Górka – Magurka Radziechowska tylko opętlony rejon Romanki (1366m). Plan jest ambitny – no to ruszamy około godziny 21 z Żabnicy Skałki (603m).

Początek to czarny szlak na Halę Boraczą (850m), non stop do góry przez 3km, początkowo asfaltem a dalej już beskidzkimi ścieżkami. Szybko pojawiamy się na Hali, a że czerwiec w pełni to korzystamy z jego długości dnia i podziwiamy zachód słońca. Nie podchodzimy pod schronisko tylko ruszamy dalej zielonym szlakiem w stronę Lipowskiej. Po paru minutach, przy ładnych widokach odnajdujemy ostry skręt w prawo pod górkę i czarnym szlakiem rozpoczynamy ponad kilometrowe podejście na Halę Redykalną (1092m). Cały czas tempo wysokie, ściemnia się więc teraz podziwiamy widoki na światełka wsi w dolinach. Docieramy do głównej grani i żółtym szlakiem ruszamy w stronę Hali Lipowskiej (1269m). Teraz to już noc w pełni więc lecimy na dwóch latarkach, droga całkiem sucha i szeroka i całkiem przyjazna do nocnego ganiania, choć kilka odcinków w lesie robi się mocno ciemno. Z Andrzejem zaczynamy lekko uciekać Frankowi, więc co jakiś czas przyhamowywujemy tak aby nam się grupa całkiem nie rozjechała.

Po Redykalnym i Boraczym Wierchu mijamy większą Halę Bieguńską i po chwili docieramy do Hali Lipowskiej z orczykiem narciarskim a zaraz za nią do schroniska PTTK Lipowska. Tu mały postój i po paru minutach meldujemy się przy schronisku PTTK Rysianka. Niestety nocne widoki ciut gorsze, widać Pilsko ale przy lekko pochmurnym niebie Babiej już nie. Z Andrzejem energia nas rozpiera i jakoś tak bez konsultacji z Frankiem wybieramy wariant dotarcia do Słowianki przez Romankę. Szybko docieramy do Hali Pawlusiej, za nią odnajdujemy skręt czerwonego szlaku trawersującego stoki Romanki, ale my go olewamy i trzymając się dalej szlaku żółtego podchodzimy na szczyt. Po drodze zapowiadam chłopakom że za chwilę czeka nas zbieg jednym z najtrudniejszych technicznie szlaków w tej części Beskidów (miałem go „przyjemność” pokonywać w nocy na BUT156km)

Tu na podejściu coraz większa dziurka się robi między naszą dwójką a Franiem. Ten jakoś szczególnie się nie opinkala i co chwila nas dochodzi. Po chwili lądujemy na szczycie Romanki (1366m). Teraz ruszamy w stromy las i wąską ścieżką zaczynamy szybko tracić wysokość – stromizna na południowych zboczach Romanki, na tym niebieskim szlaku jest bardzo duża jak na ten typ gór, parę metrów jest naprawdę karkołomnych a na nocne bieganie to już w ogóle zaczyna być extremalnie.

Franek po zderzeniu biodra z drzewem przechodzi do marszu i pomstuje na nas na całego. Po kilkunastu minutach wyłaniamy się z tego lasu i przez małą halę rozpoczynamy kolejny leśny zbieg. Z boku dobiega nas odgłos przemieszczania się jakiegoś większego zwierza ….jakoś tak bardziej miśkowato on brzmi niż jeleniowato, ale wolimy tego nie sprawdzać i zasuwamy na wypłaszczenie Słowianka. Tutaj jest już spokojniej i przy pełno gwieździstym niebie zasuwamy dwoma szlakami czerwono/niebieskim w stronę stacji turystycznej Słowianka (846m). W ostatniej godzinie pokonujemy 500 metrów w dół i to w trudnym terenie. Przy schronisku mamy mały postój, na którym Franek definiuje że ganianie po takim terenie nocą jest bezsensu bo widoczność przy latarce jest zupełnie inna i wyczucie odległości nie to samo co w dzień. Nie dajemy się przekonać ale zgadzać się w tym temacie nie musimy 😉

Do Żabnicy zostaje nam parę km czarnym szlakiem, początkowo trochę ciemnego lasu i na koniec szeroką drogą leśną docieramy do autka po ok.19.5km. Czas ok3.10h.

Tu tradycyjnie piwotonic i przed godziną trzecią docieramy do swoich łóżek w domostwach.

Tekst: Tymek

Zdjęcie pięknego zachodu słońca i zmęczonych twarzy (miny mają co niektórzy nietęgie;))

Komentowanie jest wyłączone