5. Beskid Żywiecki, rejon Mędralowej

Relacja z Beskidu Żywieckiego – rejon Mędralowej, pierwszy górski trening w czerwcu.

Czerwiec udaje się rozpocząć górskim treningiem. Tym razem skład jest trzyosobowy: Sabina, Andrzej i Tymek a rejon wycieczki biegowej to Mędralowa w Beskidzie Żywieckim.Ponownie start to wczesny poranek, wyjeżdżamy po 4 rano i w Koszarawie lądujemy około godziny 6. Jeszcze po nocy pachnie deszczem, ale ten już się nam nie pojawia za to widoki kiepskie, bo często towarzyszy nam mgła i spora wilgoć …temperatura około 10 stopni i ruszamy. Pierwszy etap to Lachów Groń (Buciorysz) 1045m na który wiedzie żółty szlak. Początek podejścia to spacer w mokrej trawie, a dalej już na przemian kamienista i leśna ścieżka. Do szczytowej polany docieramy po około 4 km, niestety jest mgła więc widoki zerowe. Udaje się za to odnaleźć na końcu polany szałas, a raczej to co z niego zostało. Kilka nocy przy ognisku i nie jednej wisnióweczce w nim spędziłem, ale nie remontowany poddał się w końcu pogodzie i jest w pełnej ruinie. Obok powstał mały szałas który schronem przed deszczem jest niezłym, ale nie ma miejsca w środku na ognisko – coś mi mówi że klimat szałasowego nocowania w tym miejscu umarł w raz z rozpadającym się starym szałasem. My po kilku minutach przerwy ruszamy. W końcu możemy pobiegać mocniej bo do tej pory ostre podejście pozwalało na energiczny marsz i niewiele więcej. Szybko pokonujemy błotniste, szerokie ścieżki, spotykamy zielony szlak z Huciska na który się”przesiadamy” i nim podążamy w stronę Mędralowej. Zaliczamy ostry zbieg na przełęcz Klekociny (864m) i tu dla mnie nowość. Dobiega tutaj z Koszarawy-Bystrej nowa asfaltowa droga. Świetny początek dla przyszłej wycieczki z tego rejonu na Babią Górę (10 km w jedną stronę to już jest w zasięgu biegowym Zapierdalaczy). Nie decydujemy się na odwiedzenie prywatnego schroniska Zygmuntówki i ruszamy pod górę w stronę Hali Kamińskiego. Trasa prowadzi przez mroczny zamglony las ale 1,6 km szybko mija i pojawiamy się na Hali Kamińskiego skąd już rzut kamieniem (a dokładnie 1,1 h czarnym szlakiem) do Zawoi Czatoży. Tempo trochę nam siadło bo Sabina melduje się z tematem bolących łydek – no ale sporo energicznych podejść daje lekko w kość. Zamgloną łąkę szybko pokonujemy i po chwili podejścia (około 1 km) wdrapujemy się na Mędralową (1169m) – główny cel naszej wycieczki. Widoki nadal zerowe więc bez większych ceregieli wzdłuż pasma granicznego za czerwonym szlakiem (Główny Szlak Beskidzki) ruszamy w poszukiwaniu odbicia zielonego szlaku do Przyborowa. Mija druga godzina biegu i po 2 km i rozwiązaniu małego dylematu orientacyjnego odnajdujemy odbicie zielonego szlaku (ten dylemat to ostry zbieg 200 metrów za grań na której spodziewaliśmy się odbicia zielonego szlaku … ale ten skręt jest rzeczywiście trochę dalej, oznaczenie mogłoby być ciut lepsze). Pierwsze metry biegu idą ekspresowo – na zbiegach Sabinka całkowicie zapomina o łydkach, ale żeby nam się nie nudziło to … pojawia się przeszkoda – kilkanaście zwalonych drzew do przechaszczowania / przejścia i tu łydki znów o sobie przypominają. Miedzy drzewami tracimy trochę czasu, ale w końcu ruszamy za zielonym szlakiem w stronę szczytu Mrowców (916m). Na jego wierzchołku porzucamy zielony szlak, który spada do Przyborowa a my rozglądamy się za dogodnym nurkiem na dół do doliny z przysiółkiem Bystre. Pojawia się szybko spora szutrowa droga w dół koło domostw Kalikowie. Droga jest oznaczona jakimiś niebieskimi znacznikami / kwadratami co nas utwierdza że zaprowadzi nas do celu. Kilka ostrych zakrętów i szybka deniwelacja doprowadzają nas do asfaltu, a ten opada do głównej drogi w tej dolince i lądujemy przy przystanku PKS w okolicy klasztoru. Tego nie widzimy ale jest zaznaczony na mapie. GPS Sabinki pokazuje ponad 17 km. Andrzeja zegarek szaleje i gada coś o 20 km ale to błąd jest jakiś niezidentyfikowany. Rozpoczynamy spokojny zbieg po asfalcie do głównej doliny Koszarawy. Po drodze pada nowy rekord zasięgu biegowego Sabiny a przy aucie okazuje się że wynosi on od dzisiaj 20 km. Takim dystansem kończymy nasza wycieczkę w czasie około 2 h 55 min. Przewyższeń blisko 1000 m i tylko szkoda że mało słońca i widoków po drodze było 🙂

  Tekst: Tymek

Komentowanie jest wyłączone