3. Beskid Mały 18 maja 2014

Beskid Mały: przełęcz Przegibek – Groniki (szlak niebieski) – Międzybrodzie (szlak zielony + niebieski) – Rogacz – Czupel (szlak czerw.) – Magurka PTTK – przeł.Przegibek (szlak niebieski).Ruszamy we wczesny niedzielny poranek w 4 osobowej grupce: Sabina, Kajetan, Andrzej i Tymek. Już po godzinie 6 wybiegamy z przełęczy Przegibek. Po tygodniu opadów tym razem się przeciera ale spodziewamy się błota. Początkowy chłód szybko mija bo pierwsze 2km to podejście na Groniki – nie jakieś ostre ale parę odcinków maszerujemy. Kajtek ostro zasuwa na przodzie, reszta nie odstaje. Łapiemy zielony szlak i teraz 4km beskidzko-leśnej graniówki. Wielkiego błota nie ma, zasuwa sie po zieloooooonym lesie całkiem sympatycznie. Po prawej stronie cały czas towarzyszy nam widok na pasmo Czupla i Magurki na które będziemy się wdrapywać z Międzybrodzia – ale najpierw musimy do niego zbiec. W dół ruszamy szlakiem niebieskim trochę po płytach betonowych, część bardzo fajną podmoknięta trawą i końcówkę asfaltem. Na początku zbiegu Kajtek melduje o bólach brzucha które mu towarzyszą jeszcze pół godzinki = pokłosie zupy mlecznej porannej i …ciężkostrwanej. Ból brzucha jakoś naszego Juniora nie zwalnia mocno, w dół zasuwa ostro a i Sabina na zbiegu popisuje się lekkością biegu której nie jeden weteran górskich biegów może jej pozazdrościć – cała nasza bandka rusza się całkiem żwawo. Od Międzybrodzia ruszamy na najcięższe podejście dzisiaj …ponad 3km i 540m przewyższenia = nieźle jak na Beskid Mały. Po małej przerwie na zrzutkę części ciuchów zasuwamy energicznie pod górę. Za Rogaczem po najcięższym podejściu Kajtek dochodzi do siebie i do schroniska bez większych przerw biegniemy. Docieramy tutaj po dwóch godzinach i jako pierwsi w schronisku zamawiamy herbatę = Andrew załatwia full wypasioną z cytryną i cukrem :-)Po 10 minutach herbacianej przerwy wyruszamy na końcowe 2km, szlakiem niebieskim w dół na przełęcz …niestety po drodze zaliczamy spory odcinek po wielkiej przecinkowej drodze o gliniastej nawierzchni ….ale błota po kolana którego się spodziewaliśmy ostatecznie nie znajdujemy. Przełęcz pojawia się szybko i po 16,4km i 800 m przewyższenia w słoneczku kończymy nasz beskidzki trening. Cele zrealizowane = po Mnichu nogi rozruszane, Sabina zalicza kolejną wycieczkę biegową górską a Kajtek zalicza próbę generalną przed Półmaratonem Mustanga 🙂

Tekst: Tymek

Komentowanie jest wyłączone