2. Dębno Maraton – 3 kwiecień

Mały skrót z pozycji dekownika Timura Smile:
Wieczorem i o poranku rozbieramy wszystkie potencjalne scenariusze na czynniki pierwsze. Wiemy, że może być dobrze ale jest lekka spinka. Tylko ja walę dwa browary – reszta czuje, że raczej magnez może być potrzebny i odpuszczają piwne płukanie z minerałów Wink Rano powolne przygotowania do startu i o 11tej gotowi do startu. Jest za ciepło, słońce grzeje na maxa, ciepła wiosna o 10stopień za ciepła
Confused
Ruszamy. Łukasz i Robert ostro realizują plan na pierwszą połówkę. Łuki trzyma wynik 3.10, Robert niewiele wolniej.
Z tyłu rozkręcamy się z Darkiem. Nogi kontuzjowane trzymają ale od początku idzie ciężkawo Darkowi który nie ma pary po miesięcznej przerwie biegowej rozpędzić się do tempa 4.55min/km. Do 12km jesteśmy razem w tempie po 5min/km (na 3.31h więc nie zbliżamy się do jego życiówki 3.28.47). Ostatecznie Darek mówi że odpuszcza temat i wysyła mnie do asekuracji chłopaków. Sam trzyma się jako tako na tym poziomie do 30km a dalej rozsypuje się notując kilometry po 8min/km i ostatecznie do mety dociera w trupa w 3.58h.
W tym czasie noga mi trzyma. Uruchamiam turbinę i przechodzę do tempa 4.30min/km mijając dziesiątki zdziwionych ludzi. Nagrywam im wszystkim w pamięci napis ZAPIERDALACZE łopoczący na grzbiecie WinkSmile Mam informację od Agi (żona Roberta – suport) że na 25km niweluje stratę do Roberta z ok 5min do ok 3min. Łuki jest jeszcze wyraźnie przed nim więc wygląda to wszystko dobrze dla chłopaków. Zwalniam trochę bo po ostatnich tygodniach widać, że nie jestem gotowy ganiać takich dystansów ale staram się trzymać w grze z myślą, że mogę się przydać Robertowi pod koniec. Z czasu 3.32h odrobiłem na czas 3.24h. Zakładam, że Roberta gdyby zdechł złapię na 40km a Łukiego to znajdę na mecie. Niestety sprawa jebie się ostro.
Na 32km dostrzegam na horyzoncie Roberta, różnicę 500metrów niweluje na kolejnych 2km … niestety jak się zbliżam na 100metrów widzę, że Robert wyprzedza …Łukiego … Sad Sad Sad. Docieram do niego szybko (ja idę na czas 3.25h) … Łukasz jest zagotowany i zrezygnowany. Wszystkie cele poszły się jebać, uciekło po kolei 3.10, 3.15, życiówka i 3.20. Łuki jest w stanie „dotruchtać jakkolwiek do mety” wygląda że obsunie się na 3.45h. W tych okolicznościach odrzucam rozterki i chęć holowania Łukiego (jeszcze raz sorry przyjacielu, że Cię tam zostawiłem) i walę do Roberta który walczy ze ścianą. Umiera i widzi, że zaczyna uciekać wymarzone złamanie 3.30h a i życiówka 3.32h zaraz pójdzie się jebać. Gość leci mega ciężko i widać, że jest sztywny na maxa a tutaj słynna prosta – 3.5km do Dębna, cała lekko pod górkę. Piękne miejsce do umierania. Ja jestem już cały sztywny bo organizm się buntuję na tak długi bieg bez właściwego przygotowania. Zbieram się w sobie docieram do Roberta. Ten jest w totalnej rozsypce. Ogłaszam mu żeby nie pierdolił i że zapierdalamy. Obliczam mu że to się na bank uda i ciągnę go za uszy. Na 37km chop staje i przechodzi do marszu. Ja już też mam dość ale widząc, że czas spierdala zbieram się jeszcze raz w sobie i wmawiam mu, że to jest do zrobienia i ruszamy. Ciągnę go do słynnego punktu 38km gdzie Sabina z Frankiem tchnęli we mnie ostatnia parę w 2014r i dalej do 40km. Jest dobrze czas 3.15. Wysyłam Roberta do ostatniego boju na 2km a sam zwlaniam bo moja noga niepokojąco drze mordę żeby zwolnić bo się urwie. Mija mnie rozbita grupa kilkunastu osób chyba z balonika 3.30. Do zwalniającego Roberta drę się na pół miasta żeby zapierdalał, Łapie się tej grupy 15 osobowej i dociera do mety w czasie 3.26.45!
Ja spokojnie docieram w czasie 3.27.59…timing jak u JJeja Wink Dociera też Łuki 3.33h i Darek 3.58h. Łuki zawiedziony jak pieron, bo choć podjął walkę na maxa to tym razem temat zdechł.
Łuki głowa do góry!!!
Za podjęcie mega wyzwania i postawienia wszystkiego na jedną kartę wielki szacun. Większość ludzi podeszłaby do tego tematu asekuracyjnie a tylko nieliczni idą na całość i zapierdalają na maxa. Tak kuje się żelazo, tak napierdalają ZAPIERDALACZE !!!!!
Tym razem zdechło ale tylko z taką mentalnością dobierzemy się do tego 3.18h !!! SmileSmileSmile

Komentowanie jest wyłączone