11. Prawie wschód na prawie Babiej Górze 3 sierpień 2014

Trening babiogórski. Relacja autorstwa „Zdyszanego Janka”.

Czas i miejsce akcji: 02.08.2014 tuż po północy.

Uczestnicy: Sabinka ze swoimi facetami Andrzejem i Piotrkiem, Franek, Łukasz, Sebastian, Tymek i Janusz. W tak licznym składzie grupie Zapierdalaczy udało się dotychczas zebrać tylko w celu spożywania alkoholu. Niestety w związku z kontuzją do 100% składu zabrakło Magdzi i Kajtka.

Program tego treningu przygotowywany był długo i pieczołowicie, co zaowocowało wspaniałą organizacją i świetnym wynikiem. Plan przewidywał przemieszczenie się z Przeł. Klekociny do szczytu Małej Babiej Góry i z powrotem (~16 km) z programem artystycznym pt. „Wschód Słońca widziany z Babiej”. Pierwsi uczestnicy z Rogoźnik City startowali już ok. godz. 1 pm., żeby po zawinięciu Tymka z Katowic i autora tych słów z Bielska-Białej dotrzeć około godziny czwartej do wysuniętego przyczółka miejscowości Kamesznica.

W tym miejscu uczestnicy treningu mogli dostrzec realizację taktyki wzmacniania motywacji prowadzonej przez Mistrza i Andrzeja polegającej na ustawieniu miejsca startu nie tylko ok. 2 km dalej od celu, ale równocześnie za wyraźnym dodatkowym pagórkiem, co już na starcie skazywało wszystkich uczestników na sukces polegający na jednoczesnym wydłużeniu dystansu jak w pionie tak i w poziomie.

W atmosferze entuzjazmu i zapału ok. 04:15, przy świetle czołówek grupa raźno ruszyła w teren próbując jednocześnie ustalić prawidłowy azymut. W zasadzie po 2 km dotarliśmy do zielonego szlaku, a po następnych peruset metrach ustaliliśmy nawet właściwy kierunek. Kolejny sukces, a dzień się jeszcze nie zaczął. Ponieważ wszystko układało się niepokojąco dobrze w celu ustabilizowania sytuacji autor relacji natychmiast podjął dwukrotną próbę uszkodzenia lewego stawu skokowego, co jednak pomogło w niewielkim tylko stopniu, więc w tej całkiem niepoprawnej politycznie atmosferze parliśmy w kierunku z góry określonym. Świt zaskoczyliśmy w pewnym oddaleniu od szczytu Małej Babiej Góry, dzięki czemu po jego osiągnięciu mogliśmy podziwiać panoramy w pełnym oświetleniu. Na miejscu oczekiwał na nas, jak się okazało już od poprzedniego dnia fotograf, który po wykonaniu swojej pracy udał się w swoją stronę, konkretnie w kierunku Babiej Góry, pewnie w celu wykonania zdjęć innej, dłużej śpiącej tego dnia grupie. Po kilku minutowym popasie udaliśmy się w podskokach (tylko 90%, sorki za zepsutą statystykę) w drogę powrotną. Czas był najwyższy, bo przyjemna dotąd temperatura powietrza zaczęła rosnąć. W drodze powrotnej Sabinka z Piotrkiem zostali wyznaczeni do wykonania wariantu zbliżonego do pierwotnie planowanego tj. zakończenia biegu na Przeł. Klekociny.

Trening został zakończony naradą taktyczną pod sklepem spożywczym w Kamesznicy.

Podsumowanie(wg. mojego pomiaru zegarkiem Garmin 310 XT):

Długość trasy: 21,89 km

Podbiegi: 1.231 m

Czas: 3:57:52

Średnie tempo: 10:52 min./km

Duży szacun dla Piotrka, który został przewleczony jakby nie było dość ciężką trasą przez regularnie trenującą ekipę. Przy tym zero narzekania pomimo dolegliwości będących skutkiem długotrwałego wysiłku. Ta dzielność to po mamie ?

Tekst: Janusz

Komentowanie jest wyłączone