1. Runmageddon Rekrut kwiecień 2018

O co chodzi Kwadratowi (czyli autorowi tego tekstu) z tym biegami OCR? Tak naprawdę dopiero zdałem sobie z tego sprawę jadąc wczoraj do domu z Runmageddonu Rekrut. Ale odpowiedź na to pytanie znajdziecie pod koniec tego tekstu. By zrozumieć ten ciąg przyczynowo-skutkowy i zrozumieć miejsce w których się znalazłem cofnijmy się do zeszłego sezonu. Zeszły sezon był całkiem inny niż zawsze. Odszedłem od biegów górskich, robiłem co chciałem (mowa o sportowych startach), nie spinałem się, startowałem gdzie chciałem w biegach tak różnych, że trudno chyba by było to na 1 rzut oka zmieścić w jednym sezonie. Od biegów na 5 km, poprzez dwa biegi OCR, jeden górski start na 30 km do całodniowych 210 km wypraw na kolarce (tutaj pozdrawiam Flaka) do 6 miesięcznej przygody z siłownią gdzie przybrałem 5 kg. Taka róźnorodność i inność od tego co robiłem do tej pory bardzo mi przypadła go gustu. Po 12 latach bieganie taka zmiana dobrze na mnie wpłynęła. Dlatego też decyzja mogła być tylko jedna – ten sezon 2018 będzie dokładnie taki sam. Runmageddon Rekrut na 6 km został wybrany jako pierwszy start tego nowego sezonu. Dotychczas startowałem w 3 imprezach OCR więc wiedziałem czego mogłem się spodziewać. Zapisałem się na pierwszą możliwą falę by nie mieć przed sobą zbyt wiele osób, które przeszkadzają na przeszkodach. Jak się okazało w dzień startu miało to też swój jeden duży minus – pogodę o poranku. W momencie startu było tylko 2 stopnie. Teoretycznie idealnie by szybko biegać ale jak po drodze przynajmniej z 10 razy lądujesz w wodzie to już nie jest tak fajnie z tą temperaturą. Kiedyś wystartowałem w biegu OCR na 12 km z getrami za kolano – teraz już nie popełniłem tego błędu. Dodatkowo zakupiłem za kilkanaście złotych rękawiczki w supermarkecie budowlanym z dobrą antypoślizgową gumą na palcach.

Plan przed biegiem był jeden – fajnie by było jak kiedyś zmieścić się w pierwszej 40 stce. Tuż przed samym biegiem troszkę zmodyfikowałem plan. Na pierwszym starcie zeszłego roku mocno skręciłem kostkę przez co potem musiałem się przesiąść na jakiś czas na rower. Wspomnienie tego doświadczenia zweryfikowało moją postawę na Rekruta – zdecydowałem, że ma być to przede wszystkim bieg, który mam zakończyć bez kontuzji w dobrym tempie z uśmiechem na twarzy. Generalnie cały czas podczas biegu o tym myślałem i nie naciskałem na odcinkach, na których łatwo było o skręcenia stawy skokowego – bo o to się najbardziej martwiłem. Sam bieg zaskoczył mnie przede wszystkim – ilością zimnej wody i kilkoma nowymi przeszkodami. Jedna przeszkoda o nazwie Fireman na pierwszy rzut oka mnie troszkę przeraziła ale okazała się nie taka straszna. Inna z kolei nowa o nazawie Oponeo wydawała się w miarę prostą ale dziecinny błąd na ostatniej zawieszonej oponie sprawił, że musiałem ją powtarzać. Killer Plank z kolei w innym wydaniu niż  na Survival Race mnie pokonał bo … nie zdjąłem przed wcześniej mokrych już na tym etapie rękawiczek pełnych już piasku, które zamiast pomagać – przeszkadzały. Jak widać kilka błędów było. Oczywiście była też jedna przeszkoda, której na takich biegach po prostu nigdy nie zrozumiem – rzucanie podkowy na patyk. Ja wiem, że może to i zabawne, fajnie, inne .. ale według mnie nie ma to nic wspólnego z Twoim przygotowaniem fizycznym, psychicznym, motorycznym czy jakimkolwiek innym. To według mnie jest szczęście czy ktoś trafi czy nie. Ja na podkowie robiłem karne burpees. Mimo tego wszystkiego co poszło nie tak .. miejsce 69 na 3514 sklasyfikowanych osób mnie cieszy tym bardziej, że ważniejsza tutaj była zabawa i otwarcie sezonu.

IMG-20180407-WA0005 IMG-20180407-WA0029 IMG-20180407-WA0024 IMG-20180407-WA0023

A teraz wróćmy do pytania z początku tekstu. Co mnie w tym wszystkim cieszy czego nie do końca wszyscy moi pobratyńcy ultra rozumieją? Pamiętacie jak za bajtla wracało się z całego dnia grania w chłopakami z piłkę nożną, zabawy w chowanego, gry w babę? Byliśmy padnięci, tutaj odrapanie, tam strupek, tutaj jakieś małe rozcięcie na kolanie. Tak właśnie się czuję po biegu OCR. Dlatego czasem nie potrafię sobie odmówić już od 3 lat startu w takich imprezach. I niech tak zostanie skoro czuję się znowu jak mały gówniarzy, który wraca do domu.

Tekst: Kwadrat

Komentowanie jest wyłączone