1. Chianti Ultra Trail 2018

Chianti Ultra Trail 2018

« 1 z 3 »

Pomysł pojechania na pierwszą edycję Chianti Ultra Trail zrodził się jesienią 2017.

Od samego początku miała to być bardziej małżeńska randka biegowa w Toskanii niż sportowa napinka. Późniejsze moje perturbacje zdrowotne ostatecznie ułożyły scenariusz że lecimy luźno.

Przy tej okazji Aga miała okazję zadebiutować w biegach górskich. Z trzech dystansów ten na 15km z +/- 600m przewyższeń wydawał się skrojony pod taki debiut. Dystans dla mnie też wydawał się wymarzony jak na początek ultra sezonu 2018: 73km i +/-2500m przewyższeń w wiosennej Toskanii to super początek roku biegowego.

Cała impreza osadzona w sercu Toskanii, w małej, kameralnej miejscowości Radda in Chianti, w swoim logo umieściła symbol tego regionu: słynne wino Chianti. No i jak tu nie pojechać?

Od początku roku pogarszający się stan mojego zdrowia, tułaczka po lekarzach i nie zdiagnozowany problem oddechowy prawie nas zatrzymały, ale ostatecznie postanowiliśmy jechać z nastawieniem na ultra light bieganie i przede wszystkim dobrą winną zabawę.

Opłacało się. Nasza biegowa randka spełniła wszystkie nasze oczekiwania!

Po pierwsze pogoda po dwóch tygodniach chłodu i deszczu postanowiła się na weekend biegowy zlitować i zaświeciła słońce. Temperatury w dzień ok 15 stopni do biegania były super.

Po drugie sama Radda in Chianti spełniła także wszystkie nasze oczekiwania. Senne, małe miasteczko, prawdziwa pizza, włoska kawa no i Chianti Classico ze swoim symbolem czarnym kogutem! Żyć nie umierać!

Po trzecie trasy: sporo biegania po szutrach pomiędzy polami winnic, z super toskańską scenerią, wszystko w wiosennym słońcu. Super. Trasy były bardzo biegowe i szybkie z luźnymi limitami.

Aga w swoim debiucie 15km pokonała w 1h54min z bardzo dużym zapasem do 4hlimitu.

Ja biegnąc bardzo ostrożnie trasę 73km ukończyłem w 10h37min w połowie stawki. W drugiej połowie trasy na najdłuższej pętli wyrosły górki ok 1000m n.p.m. z mocniejszymi podejściami, ale większość biegu rozgrywała się na wysokościach 500-800m n.p.m.

Super wyposażone punkty żywieniowe i wszechobecny uśmiech i życzliwość orgów. Kto miał ochotę to i Birra Moreti i Chianti można było w drodze skosztować.

Następnego dnia po biegu można było się nacieszyć spacerem po Radzie w której jest muzeum Chianti Classico i do którego nie omieszkaliśmy zerknąć odbywając krótkie szkolenie somelierowe z degustacją słynnego trunku.

Żal było wyjeżdżać z wiosennej Raddy in Chianti.

Tekst – Tymek

Komentowanie jest wyłączone